Mały model odrzutowca

Jestem rozbawiony słuchając, jak ludzie próbują opisać niektóre z moich iluzji. Kiedyś, gdy byłem w Madrasie w Indiach, pokazywałem, jak sprawiam, że moja córka unosi się wewnątrz szkieletu wielkiej piramidy. Następnego dnia kelnerka z podnieceniem opowiadała mi, co kilkoro jej klientów powiedziało o moim pokazie. Według nich nie tylko sprawiłem, że córka unosiła się w powietrzu, lecz że unosiła się także nad widownią, zataczając wielki okrąg i wykonując kilka karkołomnych figur gimnastycznych. Oczywiście gdy ludzie wyolbrzymiają moje iluzje, jest mi trudno im mówić, że w rzeczywistości nie poszło mi tak dobrze. Mój dobry znajomy, David Copperfield, sprawił, że na jednym z jego programów telewizyjnych znikał mały model odrzutowca. Słyszałem jednak, jak ludzie mówili, że David spowodował zniknięcie Boeinga 747. Takie wyolbrzymianie jest powszechne i zazwyczaj niezamierzone. Ludzie łatwo nadmiernie rozdmuchują fakty, dlatego rozsądnie jest być nastawionym sceptycznie do opowiadań naocznych świadków, mających do czynienia z rzekomymi nadnaturalnymi zjawiskami. Ludzie często są zwodzeni za pomocą selekcji faktów. Na przykład opowiadania o zniknięciach w Trójkącie Bermudzkim łatwo jest wytłumaczyć dzięki drobnej informacji, której autor celowo nie zamieścił.

Media zwalczające zbrodnie

Frazier cytuje artykuł z „California Living”, niedzielnego dodatku do gazet, takich jak: „Examiner” i „Chronicie” w San Francisco i „Los Angeles Herald Examiner”. Artykuł „Znajdowanie ciał przez media” z 9 marca 1980 roku donosi o przypadkach, kiedy media rzekomo pomogły policji wyjaśnić przestępstwa. Frazier zwraca uwagę na braki tych relacji, w których nie postawiono żadnego z następujących trudnych pytań: Jak często te media zawodzą? Ile razy „strzelają”, zanim trafią prawidłowo? Jak są konkretne? Dlaczego słyszymy jedynie o ich udanych próbach? Artykuł nie zawiera żadnej wzmianki o jedynym badaniu kontrolnym, jakie znam, sprawdzającym dokładnie twierdzenia o tzw. mediach zwalczających zbrodnie. Okazały się one zupełnie bezużyteczne we wszystkich dochodzeniach kryminalnych wydziału policji w Los Angeles. To prowadzi bezpośrednio do mojego drugiego zastrzeżenia: Ustalenie faktów często jest trudne. Jednym z problemów oceny doniesień o niezwykłych zjawiskach jest to, że relacje podają jedynie wybrane fakty. Niewygodne informacje są opuszczane. Inne doniesienia – wyolbrzymiane. W niektórych sytuacjach relacje są zmyślone.

Zdolności paranormalne

Po zapoznaniu się z pewnymi artykułami przypadkowy czytelnik uzna, że postrzeganie pozazmysłowe jest ustalonym faktem naukowym. Ale to nieprawda. Niektóre artykuły ukazują niepewność naukowców, lecz ton tych publikacji i ich pierwsze stwierdzenia prowadzą czytelników do przekonania, że wielu ludzi ma prawdziwe zdolności paranormalne. Audycje telewizyjne mogą być jeszcze bardziej zwodnicze, ponieważ bardzo rzadko poświęcają wystarczającą ilość czasu na przedstawienie wszystkich rozbieżnych faktów i opinii. Kendrick Frazier, redaktor „The Skeptical Inquirer”, czujnym okiem śledzi twierdzenia różnych wydawnictw. W publikacji zatytułowanej „Articles on the Paranormal: Where are the Editors?” („Artykuły o zjawiskach paranormalnych: Gdzie są wydawcy?”) wyjaśnia: Trudność nie polega na nieprawdziwości faktów. Zazwyczaj są one prawdziwe. Sedno problemu tkwi w procesie selekcji, który przesądza, jakie fakty są przedstawione, a jakie pominięte. Często pomijane są fakty, które mogłyby osłabić pozornie wiarygodne opowiadanie. Autorzy nie stawiają trudnych, sceptycznych pytań. Ostatecznym rezultatem jest drastyczne wypaczenie wymowy artykułu w celu przedstawienia dramatycznego, lecz nie w pełni dokładnego poglądu na sprawę.

Porwania przez ,,obcych”

Afrykanie nie są jedynymi oszukiwanymi dziś ludźmi. Miliony rzekomo dobrze wykształconych Amerykanów jest zwodzonych przez szarlatanów, którzy twierdzą, że mają nadprzyrodzoną wiedzę i umiejętności. Na tej stronie tej będę badał niektóre z najbardziej znanych zjawisk wprowadzających ludzi w błąd. Opierając się na badaniach i osobistych obserwacjach odpowiem na często stawiane po moich występach pytania, takie jak: „Co myślisz o astrologii?”, „Czy rzeczywiście istnieją latające talerze?”, „Czy Uri Geller naprawdę zgina łyżeczki posługując się jedynie umysłem?”Sądzę jednak, że wpierw powinniśmy zapytać, dlaczego tak wielu ludzi daje się zwieść. Dlaczego ludzie uczęszczają na seanse, choć porozumiewanie się ze zmarłymi jest niemożliwe? Dlaczego słuchają jasnowidzów – np. Jeane Dixon – choć liczba poprawnych przepowiedni z ich strony jest nie większa niż wyniki obliczeń rachunku prawdopodobieństwa? Dlaczego ludzie wierzą w relacje o porwaniach przez „obcych”? Dlaczego tak wiele osób wydając pieniądze popada w długi, byleby odwiedzić uzdrowicieli na Filipinach, w Meksyku lub Brazylii?Uważam, że aby odróżnić to, co jest prawdą, od tego, co jest fałszem, musimy zrozumieć, w jaki sposób ludzie są zwodzeni. Jeżeli istnieje Bóg i jeśli daje ludziom prawdziwą moc duchową, to ważne jest umieć ją rozpoznać i odróżnić od oszustwa. Sądzę, że jest pięć głównych przyczyn tego, że ludzie są wprowadzani w błąd. Środki masowego przekazu nadmiernie rozdmuchały wiele historii.

Wskrzeszony z martwych

Dokonane przez czarownika rzekome zmartwychwskrzeszenie, które się wydarzyło w Liberii. Badając sprawę odkryłem, co się rzeczywiście stało. Czarownik zaplanował wszystko ze swoją ofiarą, która pod spódniczką umieściła woreczek pełny krwi świni. Wystrzelił ślepym nabojem, a mieszkaniec wioski schwycił się za pierś przebijając woreczek z krwią i padł trupem na ziemię. Gdy znalazł się w trumnie, prześliznął się przez wyjście zrobione u spodu skrzyni, która następnie została pochowana pusta. Gdy trumnę odkopano – winowajca ukrywający się przez trzy dni – tą samą drogą dostał się do jej środka. Potem łatwo odegrał rolę wskrzeszonego z martwych. To, co się wydawało dramatycznym cudem, było jedynie iluzją. Mieszkańcy wioski pozostali jednak pod wrażeniem całego wydarzenia, które ponownie ich nakłoniło do posłuszeństwa czarownikowi. Takie triki są przekazywane w tajemnicy z pokolenia na pokolenie. Czarownicy w Indiach i Afryce prosili mnie nawet, abym nauczył ich niektórych iluzji, żeby mogli zwiększać swój wpływ na współplemieńców.

 

Nadprzyrodzone zjawiska

Począwszy od końca lat pięćdziesiątych występowałem jako iluzjonista w ponad 70 krajach świata wprowadzając w zakłopotanie miliony ludzi. A jednak wszystkie moje czyny, choć z pozoru nadnaturalne, dokonane były przy pomocy środków wyłącznie naturalnych. Często mówię, że każdy ośmiolatek mógłby zrobić na scenie to, co ja – mając za sobą piętnaście lat praktyki! Prezentując w artystyczny sposób iluzję jako rzeczywistość, badałem także wiele religii i tzw. mocy duchowych, próbując odkryć, czy jakieś zjawiska paranormalne są autentyczne, czy też są powodowane przez zwykłe, naturalne przyczyny. Poszukiwałem świadectw prawdziwej, autentycznej psychokinezy, proroctw, cudownych uzdrowień, lewitacji i postrzegania pozazmysłowego. Rozmawiałem z ludźmi na całym świecie i odkryłem, że większość z nich wierzy w Boga. Wierzą też oni, że ludzie mogą przejawiać szczególne moce otrzymane od Boga, nazwane przez niektórych zjawiskami nadprzyrodzonymi. Na podstawie badań i studiów, jako iluzjonista i psycholog doszedłem do wniosku, że wiele z tych tzw. nadprzyrodzonych zjawisk nie jest niczym więcej niż tylko sprawnością rąk.

Świadectwo prawdziwej mocy duchowej

Nieboszczyka umieszcza się w prymitywnej trumnie. Kilku mężczyzn kopie poza wioską grób, podczas gdy czarownik wypowiada zaklęcia, aby złamać moc przekleństwa rzuconego na wioskę. W końcu trumnę zakopuje się w ziemi. W trzy dni później czarownik wygłasza inne dramatyczne przemówienie. Bogowie zostali przebłagani za nie nazwaną zbrodnię i martwy może powrócić do wioski. Wszyscy mieszkańcy szybko biegną na miejsce, w którym wykopali przedtem grób, i kilku młodych ludzi odkopuje trumnę podczas śpiewu czarownika. Następnie wyjmują trumnę i kładą na ziemi obok grobu. W dramatycznym okrzyku czarownik rozkazuje mieszkańcom wioski otworzyć skrzynię. Młody człowiek, który został zastrzelony i przez trzy dni leżał w grobie, powoli zaczyna się poruszać. Siada rozglądając się dookoła zdziwionym wzrokiem, po czym kilku ludzi pomaga mu stanąć na nogi. Te cztery historie to jedynie przykłady wielu interesujących i niezwykłych zjawisk, jakie spotykałem na całym świecie. Każda z nich posiada znaczenie religijne, a dokonane czyny miały rzekomo być świadectwem prawdziwej mocy duchowej.

Przekleństwo na wioskę

Trzymając palce mniej więcej trzydzieści centymetrów od tych przedmiotów, mówca nazywa każdy z nich. W następnym pokazie studenci mają pisać pytania na kartkach i dawać je mówcy. Mając w dalszym ciągu zawiązane oczy, trzyma on kolejne kartki w rękach i odpowiada na pytania. W niektórych wypadkach ujawnia intymne szczegóły związane z daną osobą, choć nigdy wcześniej nie spotkał nikogo z obecnych na sali. Przy końcu pokazu stwierdza, że przez zawiązanie oczu wyostrzył sobie inne zmysły. Podkreślił, iż Bóg daje każdemu z nas szczególne dary i że musimy je odkrywać i wykorzystywać, aby pomagać innym. Czarownik, mający na sobie jedynie spódniczkę z trawy i sznury korali, głośnym okrzykiem wzywa współplemieńców na środek wiejskiego placu. Krzyczy, że bogowie rzucili przekleństwo na wioskę z powodu winy jednego człowieka. Jeśli winowajca nie zostanie ukarany, nastaną plagi i wielu umrze. W dramatycznym geście, trzymając karabin, wzywa winowajcę, aby wystąpił. Tłum się cofa w kierunku pokrytych trawą chat i patrzy w milczeniu, jak czarownik podnosi karabin i strzela do winnego. Krew wytryskuje z jego piersi i pada on martwy.

Dwanaście piór

Na plemiennym jarmarku Nawajów zebrało się ponad dziesięć tysięcy ludzi. Podczas uroczystości sześciu przywódców plemienia ubranych w pełne, ceremonialne stroje rozkłada na ziemi koc. Czarownik rzuca dwanaście piór na środek koca, a wodzowie siadają wokół niego w półkolu, śpiewając i uderzając w niewielkie bębenki. Po kilku minutach pióra zaczynają się poruszać. Stopniowo podnoszą się do pionu. Indianie jak w transie śpiewają dalej i uderzają w bębenki, a pióra tańczą układając zawiłe formacje niby dobrze wyszkolony oddział żołnierzy. W typowej wielofunkcyjnej sali kościelnej w Arizonie znajduje się pięćdziesięcioosobowa grupa młodzieży w wieku szkolnym. Zebrali się na szczególny program. Przyjezdny mówca ma zademonstrować moc, którą – jak mówi – może posiąść każdy, kto całkowicie zaufa Bogu. Rozpoczyna się pokaz. Dwóch studentów zawiązuje przepaskę na oczach mówcy i przymocowuje ją przylepcem, aby się upewnić się, że żadne światło nie wnika do środka. Następnie studenci wyciągają różne przedmioty ze swoich toreb i teczek – grzebień, scyzoryk, portfel (…).

Wierzyć w moc Boga

Mały pokój jest zatłoczony i duszny. Siatki rozwieszone w oknach z trzech stron przepuszczają lekki powiew wiatru na obserwatorów. Za jedną z nich widać twarze kilku krajowców filipińskich, z których każdy spodziewa się ujrzeć mający nastąpić cud. Na wąskim stole leży młoda kobieta przykryta białym prześcieradłem. Patrzy w górę na tęgiego mężczyznę w średnim wieku, ubranego w kolorowy strój narodowy. Otacza go kilku asystentów i dwóch dziennikarzy z USA. Chirurg cicho zapewnia młodą kobietę, że poczuje jedynie niewielki ból i, jeżeli będzie wierzyć w moc Boga, wyjdzie z tego pokoju- uzdrowiona. Otwiera Biblię na Psalmie 23 i czyta: „Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”. Na chwilę zamyka oczy i modli się w ciszy. Potem pielęgniarka unosi prześcieradło i zsuwa nieco spodnie kobiety odsłaniając brzuch. Lekarz bierze kawałek waty, zanurza ją w miseczce z wodą i pociera mały obszar skóry pacjentki. Gdy to robi, pojawia się trochę krwi. Nagle zanurza rękę w brzuchu kobiety, tak iż wydaje się, że niemal przenika przez jej ciało. W chwilę później jego ręka pojawia się znowu trzymając coś, co wygląda jak kawałek chorej tkanki. – To jest twój wyrostek robaczkowy – mówi z triumfem. – Powinnaś czuć się teraz o wiele lepiej. Wrzuca chory organ i kawałek waty do kosza pod stołem. Szybko wyciera skórę czystym kawałkiem waty i ponownie przykrywa pacjentkę prześcieradłem. Obserwatorzy nie mogą zobaczyć żadnego śladu nacięcia. Pomaga pacjentce wstać i zachęca ją do czytania Biblii i dalszego ufania Bogu. Cała operacja trwała około pięciu minut.

1 28 29 30