BADANIA DOŚWIADCZALNE

A jak ta sprawa przedstawia się w badaniach doświadczalnych nad zjawiskami powtarzającymi się, a więc np. w fizyce, chemii, biologii, psychologii, również w ekonomii, socjologii, poniekąd w językoznawstwie, naukach prawniczych itp.? Wzorem podsta­wowym rozumowania w tych naukach są zasady tzw. indukcji niezupełnej. Znaczy to praktycznie, że badacz dokonuje uogólnień, a zarazem ustanawia nowe prawa naukowe na podstawie stwier­dzenia tylko części faktów możliwych. Część stwierdza, natomiast o  wszystkich wnioskuje. Rzecz jasna, że część faktów stwierdzo­nych musi uważać za wystarczającą i reprezentującą wszystkie wchodzące w rachubę. Według czego ocenia słusznie zbadaną część faktów za — w sam raz lub już — wystarczającą?

KRES WŁAŚCIWYCH BADAŃ NAUKOWYCH

Przy tym krytykowi niełatwo ocenić, co w wątpliwościach odnośnie do wyników badań przypisać ma usterkom znanej i opisanej przez autora badań metody roboczej, a co chwiejnej staranności lub wręcz niestaranności w przeprowa­dzeniu „czarnej roboty” badań. Cóż dopiero mówić o nierzetel­ności, którą krytykowi też niełatwo wykazać. Każda praca naukowa stanowi lub stanowić powinna zwartą całość. Znaczy to, że można określić racjonalnie zarówno jej po­czątek, jak też zakończenie. Konsekwentnie również rozmiar eta­pów pośrednich, m. in. rozmiar badania właściwego. W niektórych naukach rozmiar ten problemu nie stanowi; jest mniej lub więcej oczywisty. Bywa tak na ogół w naukach historycznych. W nich zązwyczaj badanie właściwe prowadzi się aż do wyczerpania źró­deł, tj. dokumentów historycznych, w szerokim znaczeniu tego pojęcia. W rzadkich wypadkach, gdy dokumentów do danej spra­wy jest bardzo wiele, badanie uważa się za zakończone, gdy źródła dalsze już nic nowego do danej sprawy nie wnoszą.

ZALETY UMYSŁU

Wielu zalet umysłu i charakteru wymaga się od uczonego „z prawdziwego zdarzenia”, m. im. rzetelności i dokładności. Otóż gdzie jak gdzie, ale właśnie i przede wszystkim do należytego wykonania badań właściwych potrzeba tych dwóch zalet. Metoda jest funkcją problemu. Wyniki badań są funkcją metody, lecz nie metody samej przez się. Metody zastosowanej rzetelnie i dokład­nie w badaniach właściwych. Bo może być i bywa czasami inaczej, nie całkiem tak, jak trzeba. Pomiar konkretny, obserwacje, po­równania, zliczenia wykonać można z należytą uwagą, starannie, z wysiłkiem, stosując się do wszystkich szczegółowych wymogów metody roboczej. Można też — i to się niekiedy zdarza — część wykonać starannie, część z pośpiechem i niezbyt uważnie, wszyst­ko w zasadzie dobrze, a przecież nie całkiem dokładnie. Różnice te zaważą na jakości materiału naukowego, w następstwie dalszym na jakości faktów naukowych, ostatecznie zaś na wartości wyni­ków danej pracy badawczej.

POKONYWANIE TRUDNOŚCI

Co prawda myśleć, pokonywać trudności, poniekąd tworzyć trzeba również na tym odcinku pracy naukowej, choćby tylko w trakcie uważ­nego obserwowania i — znacznie więcej — w czynnościach proto­kołowania przebiegu badań.Wydaje się, że gdy laicy mówią o pracy uczonych jako o pracy, właśnie lub głównie tę część ich trudu naukowego mają na myśli: szary, mniej lub więcej jednostajny, mrówczy wysiłek w tysią­cach zakładów, laboratoriów, archiwów, bibliotek, muzeów, tj. wszędzie tam, gdzie uprawia się naukę.Wspólne jest w tym przede wszystkim powtarzanie się przez pewien czas czynności wysoce do siebie podobnych; oczywiście w każdym zakładzie, a nawet w ramach każdej pracy naukowej innych. Ale nie tylko to. Wspólne są również pewne znamienne kłopoty i wymagania, nad którymi tutaj wypada się zastanowić. Najpierw może o wymaganiach.

WOLA I CHARAKTER

Tak np. historyk studiuje we właściwy sobie sposób kolejne akta archiwalne; chemik wykonuje po kolei podobne do siebie czyn­ności dokładnego ważenia na wadze analitycznej i analizy skład­ników; antropolog wykonuje setki lub tysiące jednakowych po­miarów czaszek, wzrostów, ciężarów; psycholog przeprowadza dziesiątki lub setki doświadczeń jednakowych przy pomocy tachistoskopu itp. W jednym, drugim, dziesiątym, setnym wypadku ten czy ów specjalista wykonuje — można by rzec — swoją „czarną robotę” naukową. Zdobywa materiał naukowy, a zara­zem podstawę do ustalenia nowych faktów.Aczkolwiek w żadnym wypadku przeprowadzenie badań wła­ściwych nie może być utożsamione ze stereotypią zajęć w pracy produkcyjnej (szczególnie z pracą w zmechanizowanych zakładach przemysłowych), to przecież właśnie ta część badań i w ogóle pracy naukowej jest stosunkowo najbardziej „mechaniczna” i naj­mniej koncepcyjna. Zgodnie z tym trzeba do niej nie tyle polotu fantazji, ile raczej właściwych cech woli i charakteru.

PRZEBIEG BADAŃ WŁAŚCIWYCH

Czy na odcinku badań właściwych, czyli badań w węższym znaczeniu tego pojęcia, istnieją sprawy wspólne, obchodzące jed­nakowo ludzi z różnych dziedzin nauki, zwłaszcza z nauk od­ległych? Na pewno są, aczkolwiek objęcie nauk wszystkich może wydawać się wątpliwe, na przykład objęcie matematyki i historii łącznie. Wielu naukowców po definitywnym ustaleniu tematu, proble­matyki i metody roboczej, oczywiście również po wystarczającym zapoznaniu się z literaturą przedmiotu, wykonuje szereg czyn­ności powtarzających się i podobnych do siebie, których celem ogólnym jest zdobycie tzw. materiału naukowego; materiału do dalszego opracowania. Oczywiście zależnie od charakteru danej nauki i od konkretnej metody przystosowanej do określonego problemu czynności badawcze są faktycznie i muszą być różne.

ZE ZROZUMIENIEM

Jest to niekiedy problem nie lada, czy lub jak dalece rozumienie danych treści przez autora a przez odbiorcę było jednakowe. W praktyce korzystanie z literatury przedmiotu bywa często nie­jednakowe. Niemało z tego powodu naukowcy — głównie huma­niści — toczyli i wciąż na nowo toczą spory interpretacyjne. W niejednej kwestii dzieje badań nad daną rzeczą, np. nad cha­rakterem i strukturą wyobrażeń, zdają się być tożsame z dziejami nieporozumień. Ale i w badaniach matematyczno-przyrodniczych nieporozumienia czytelnicze nie należą do wyjątków, zwłaszcza gdy do czynienia mamy z publikacjami o stylu zawiłym, ze sfor­mułowaniami niejasnymi, z błędami logicznymi itp. A takich pu­blikacji jest w każdej nauce niemało. A zatem czytać literaturę przedmiotu znaczy to przede wszyst­kim poznawać ją ze zrozumieniem przynajmniej dostatecznie traf­nym, jak na cel nowego przedsięwzięcia badawczego. Znaczy to: poznawać treść obiektywną, nic istotnego od niej nie odejmując, niczego istotnego nie dodając i — co najważniejsze — nie prze­kształcając jej jakościowo.

POZNANIE I ROZUMIENIE

Literaturę przedmiotu trzeba należycie poznać i do niej kry­tycznie się ustosunkować. Tkwią w tym osobne i raczej trudne zagadnienia metodologiczne pracy naukowej w ogóle, a badań naukowych — szeroko pojętych — w szczególności. O sprawach powyższych wielekroć pisano, ale pod nagłówkami niewystarcza­jącymi: technologia pracy naukowej, czytanie prac naukowych, sporządzanie wyciągów z literatury itp. Rzecz jasna, że pozycje zdobyte trzeba należycie przeczytać. Kłopot właściwy nie leży jednakże w „technice” czytania, lecz w psychologii rozumienia i nieporozumień czytelniczych. Jasne jest i to, że trzeba zajmować postawę krytyczną wobec literatury przedmiotu. Ale i tu kłopot prawdziwy nie leży w szukaniu braków, lecz raczej w umiejętności zachowania niezależności umysłowej wobec piśmiennictwa pozna­wanego. Trafność rozumienia prac czytanych i właściwa posta­wa — oto w tej materii rzeczywiste sprawy metodologiczne.

DLA CAŁEGO PRZEDMIOTU

Podstawową — dla całego przedmiotu — literaturę każdy pra­cownik zna: wartościowe podręczniki, leksykony, encyklopedie i inne dzieła wzorcowe zna ze studiów wyższych. A w nich z regu­ły podane jest piśmiennictwo istotnie ważne do zagadnień już opracowanych. Nieco trudniej jest z szukaniem literatury przed­miotu rozrzuconej w czasopismach naukowych. Zdarza się bowiem niekiedy, że publikacje ważne dla ustawienia danego tematu i dla odpowiednich badań ogłoszono w czasopismach fachowych z innej dziedziny wiedzy, np. psychologiczne prace o snach w czasopiśmie neurologicznym, że figurują pod tytułem nieoczekiwanym lub w publikacjach nic wspólnego nie mających z daną nauką, np. w rocznikach lokalnych towarzystw naukowych, w pamiętni­kach jubileuszowych, w sprawozdaniach szkół średnich itp. Co prawda na ogół nie jest to kłopot zbyt wielki, jeśli tylko mamy dostęp do poważnej biblioteki naukowej, prowadzącej nowoczesne katalogi działowe i zatrudniającej specjalistów do informacji bi­bliograficznej.

GRANICE LITERATURY

Niełatwo oznaczyć granice ścisłej (właściwej) literatury przed­miotu. Pociąga to za sobą trudność odpowiedzi na pytania ważne dla każdego badacza: Jak długo trzeba szukać literatury? Co jeszcze należy zdobyć, poznać i „uwzględnić”? Kiedy już — praktycznie biorąc — literatura do danej sprawy jest „wyczer­pana”?. Następujące po sobie zadania wykonuje się zazwyczaj celem przystosowania nowych badań do literatury przedmiotu: 1) Trzeba wiedzieć, a więc i dowiedzieć się, czego szukać do badań przed­sięwziętych. 2) Trzeba zdobyć już wiadomą literaturę. 3) Trzeba się z treścią literatury zapoznać. 4) Trzeba się do niej krytycznie ustosunkować ze względu na problem badań własnych. 5) Wre­szcie trzeba w pisarskim opracowaniu wyników badań własnych dać wyraz krytycznemu ustosunkowaniu się do literatury. Każde z tych zadań wymaga pokonania swoistych trudności, na ogół jednakowych w badaniach różnego rodzaju.

1 2 3 4 5 30